Kiedy byłem mały często bywałem w złym humorze. Byle drobiazg potrafił wyprowadzić mnie z równowagi. A to nie mogłem znaleźć swojej ulubionej zabawki, a to znów na obiad nie było tego, co lubię najbardziej, albo prezent, który dostałem nie był taki, jaki sobie wymarzyłem. Miałem wtedy ochotę krzyczeć, warczeć i syczeć jak wąż.
Byłem często niemiły i nie potrafiłem nad tym zapanować.
Kiedy z kimś się bawiłem natychmiast chciałem mieć jego zabawki, bo wydawały mi się fajniejsze niż moje. Kiedy już udało mi się wyrwać zabawki innemu dziecku, to ono też płakało i krzyczało i wtedy byłem jeszcze bardziej zły i rzucałem jego zabawkami, albo je niszczyłem.
Po jakimś czasie zauważyłem ,że nikt, ale to nikt nie chce się ze mną bawić.
Wtedy robiło mi się bardzo smutno i leciały mi łzy. Czułem się dziwnie.
Było mi wstyd i wcale nie było mi lepiej.
Postanowiłem sprawdzić dlaczego tak się dzieje.
Zacząłem przyglądać się uważnie innym dzieciom i co zauważyłem?
Są tacy, którzy nigdy nie krzyczą i mają pogodną minę hmm. jakby byli ciągle zadowoleni.
Są też tacy, którzy mają ciągle skwaszoną minę (jakby jedli cytrynę) i są niemili dla innych (jak np. ja)
Są też tacy, którzy uśmiechają się nawet w ulewę.
Są też tacy, którzy często wybuchają głośnym śmiechem, a potem nie wiadomo dlaczego płaczą.
Te zachowania wydawały mi się wówczas bardzo dziwne i nie miałem pojęcia skąd się biorą.
Zacząłem więc zapisywać w notatniku różne zdarzenia: kto jak się zachowywał w określonej sytuacji i szukałem odpowiedzi dlaczego właśnie tak ,a nie inaczej.
Kiedy ktoś był zły, starałem się wytropić, co do tego doprowadziło.
Kiedy się uspokoił szukałem odpowiedzi, co ten spokój spowodowało.
Zadawałem też pytania o różne zachowania. Na początku nie wszyscy chcieli mi na nie odpowiadać.
Zrobiłem więc na tekturze kolorowy „Pogodnik Duchowy”, który wyglądał intrygująco i zainteresował moich towarzyszy zabaw.
Każdej emocji przyporządkowałem symbol pogodowy np. (chmura),żeby łatwiej było wskazać, jak się czujemy, co w nas się dzieje, do czego to można porównać.
Moje pytania stały się powoli ulubioną rozrywką na placu zabaw.
Dziś, gdy któryś z moich przyjaciół lub znajomych nie wie, co się z nim dzieje, przychodzi do mnie i razem staramy się znaleźć rozwiązanie tej sytuacji.
Zanim jednak do tego doszło, mieszkałem zupełnie gdzie indziej. Kiedyś Ci o tym opowiem.
Tymczasem zapraszam Cię droga Przyjaciółko i drogi Przyjacielu do naszej wspólnej emocjonalnej przestrzeni, w której razem uczymy się rozpoznawać, nazywać i oswajać emocje.
Trzymaj się cieplutko Twój

©2026 Franklinio – Jamnik od Emocji
Autor: Magda S.Manufaktura Słowa