W cichym zakątku serca człowieka mieszkała mała istotka-mgiełka imieniem Nieśmiałość.
Była lekka jak piórko i przezroczysta, jak poranna rosa.
Nie lubiła hałasu, bo każdy głośny dźwięk szarpał jej delikatne skrzydełka. Kiedy pojawiali się nowi ludzie mgiełka chowała się w kąciku i zerkała tylko jednym oczkiem. Nie dlatego ,że się, bała, ale chciała najpierw sprawdzić, czy w tym miejscu jest dla niej bezpiecznie.
Czasem ktoś o niej mówił – “Jest taka cicha”, ale Nieśmiałość wiedziała dobrze, że w ciszy też rośnie siła, bo w ciszy można wreszcie usłyszeć głos własnego serca.
Kiedy ktoś był cierpliwy, uśmiechał się łagodnie, nie poganiał, to ona wychodziła powolutku z ukrycia.
Wtedy na jej skrzydłach pojawiały się kolory-delikatne fiolety, błękity i złoto, a w powietrzu zaczął nagle pojawiać się ciepły blask odwagi.
Nieśmiałość bowiem nie jest słabością. Jest po prostu ciszą, która potrzebuje zaufania, żeby przemienić się w odwagę, która mówi cicho, ale prawdziwie.