Ma płaszcz utkany z cieni i oczy, w których odbija się pustka.
Nie jest jednak zła. Nie straszy, nie ocenia.
Chodzi dostojnie z twarzą kogoś ,kto zna prawdę, której inni się boją.
Odwiedza tych, którzy stracili kogoś lub nawet w tłumie nie znajdowali nikogo bliskiego.
Siada cicho obok na kanapie lub ławce. Nie mówi nic-słucha i po prostu jest obok.
Wielu się jej boi. Mądrzy wiedzą, że nie przyszła krzywdzić, przyszła pokazać to, co w nas zostało i kim naprawdę jesteśmy, gdy nikt nas nie widzi, nie patrzy na nas.
Czasem od niej uciekamy. Zamykamy oczy, uszy i serce. Ona jednak jest cierpliwa i jeśli odważymy się jej spojrzeć w oczy zobaczymy siebie – bez masek i udawania, bez powtarzania ciągle – muszę, powinnam. Kiedy ją przyjmiemy, przemienia się w twórczość, wdzięczność, nadzieję i miłość.