opowieść o samotności, przyjaźni i odnalezieniu miłości między tatą a synem.
W pewnym dużym mieście o nazwie Gdańsk mieszkał w domu z malowniczym ogrodem 7 letni chłopiec o imieniu Eryk.
Miał oczy jak niebo tuż po deszczu – jasne, błyszczące, ale pełne smutku. Jego mama nagle odeszła, miała bardzo słabe serce a tata marynarz dalekomorski bywał w domu bardzo rzadko. Gdy już był wydawało się, że… obecny jest tylko ciałem, bo myślami pływał gdzieś bardzo daleko.
Nie rozmawiali prawie wcale. Unikał spojrzenia syna, tak jakby jego oczy przypominały mu te, które tak bardzo kochał, a tak nagle utracił.
Eryk był cichy, spokojny, cierpiał w samotności. Tylko pani Aurelia, która prowadziła dom próbowała otoczyć go troską, żeby choć nieco złagodzić ból po stracie mamy.
Eryk nie miał kolegów. Po szkole zaraz wracał do domu i po odrobieniu lekcji zaszywał się w łazience. Siedział tam w jednym miejscu, gdzie echo odpowiadało na jego szeptane marzenia. Marzył o tym, żeby jego tato znów go przytulił, jak kiedyś to robił, żeby choć przez chwile poczuł się dla niego ważny, żeby spędzili ze sobą cały dzień tak po prostu. Marzył też o tym, żeby ktoś poza panią Aurelią (bo ona to mówiła) powiedział – “Cieszę się ,że jesteś”. Pewnego wieczoru, kiedy krople deszczu bębniły głośno o szyby, Eryk, jak zwykle wśliznął się do łazienki. Wszedł i stanął, jak wryty. W jego wannie pośród piany siedział najprawdziwszy w świecie wąż i zażywał kąpieli.
Nie był to wąż straszny, ani śliski.
Ten miał na sobie okulary słoneczne, czerwoną opaskę i ogon zakręcony w ósemkę.
A co najistotniejsze śmiał się i podśpiewywał sobie radośnie. Ojej, gdzie ja trafiłem krzyknął wąż na widok chłopca. Czyż to nie jest ocean bąbelkowy z wymiaru Fantazjo-Pyrko?
Kim jesteś -zapytał Eryk przecierając oczy ze zdumienia.
– Jestem Filip. Kocham kąpiele, figle i przypadkowe podróże międzywymiarowe.
Upsss…Filip uśmiechnął się szeroko i zrobił z ogona helikopter.
Czy ty jesteś prawdziwy, czy to tylko sen? – zapytał zdumiony Eryk.
Ależ prawdziwy, najprawdziwszy, ale nie mogę pojąć tego, że ty mnie widzisz. Dla wszystkich innych jestem niewidzialny. No cóż już dawno powinienem oddać lorno -lunetę do naprawy, bo przyciski nie działają ,jak należy. Ale się zapomniało po prostu hi..hi.. hi… ”No i masz ci tu babo placek”. Może to i dobrze, przynajmniej ciebie miałem okazję poznać uśmiechnął się szeroko całą wężową buzią.
Od tego dnia w życiu Eryka wszystko się zmieniło. Filip był zabawny, mądry i …trochę niezdarny. Wprowadzał radość tam, gdzie wcześniej panowała smutna cisza. Z nim chłopiec śmiał się do łez. Opowiadał Filipowi o mamie, tacie o swoich snach.
Po raz pierwszy od długiego czasu czuł się dla kogoś ważny.
Filip potrafił zmieniać kolory, zwijać się w kształt serca, a nawet odgrywać scenki bajkowe ciałem, jak w teatrze cieni.
Każdego wieczoru w wannie Eryk słuchał nowej opowieści o smokach, które uczą się liczyć, o syrenach, które śpiewają tylko prawdę, o zegarze, który zamienia smutek w radość.
Zachowanie chłopca tak się zmieniło, że pani Aurelia była zdumiona. Nie pytała o nic ,bo bała się, że ten dobry nastrój może prysnąć.

Któregoś dnia Filip zapytał tak niby od niechcenia. – Czy ty Eryk naprawdę myślisz, że twój tata cię nie kocha? Chłopiec spuścił głowę – on mnie nie widzi – odpowiedział. Tak, jakbym nie istniał. To może trzeba mu pokazać, że tu jesteś z kochającym sercem, miłością i marzeniem o wspólnie przeczytanej bajce. I tak oto Eryk za radą Filipa zebrał się na odwagę. Kiedy tata wrócił z rejsu zamiast, jak zwykle to robił schować się w swoim pokoju podszedł i powiedział. – Tato, ja chcę spędzić z tobą cały dzień, chociaż jeden. Chcę też, żebyś przeczytał mi bajkę przed snem, tak jak dawniej, kiedy była z nami mama. Tata spojrzał na niego. Po raz pierwszy od dawna naprawdę spojrzał. W oczach syna zobaczył nie tylko twarz żony, ale także światło nowego życia. Uklęknął i objął synka. – Wybacz mój kochany synku, że mnie nie było z tobą, kiedy najbardziej mnie potrzebowałeś, ale już jestem i cały dzień spędzimy razem. Dziś też to ja ci przeczytam bajkę… choć może ty tez mi coś opowiesz. Od tego dnia tato i Eryk budowali swój świat na nowo – razem. A Filip-Filip zniknął, ale nie na zawsze. Zostawił małą karteczkę przy wannie. ”Kiedy znów poczujesz się samotny, zanurz się w pianie i posłuchaj uważnie. Ja nigdy nie jestem daleko. A Eryk, no cóż on już wiedział, że cudowni przyjaciele mogą wyskoczyć nawet … z łazienki.




Wąż w łazience-praca nad bajką z dzieckiem.
(kącik rodzica)
- Jak myślisz, dlaczego Eryk był smutny ?
- Czy zdarza się ,że dorosła osoba jest smutna, ale tego nie mówi?
- Co pomogło Erykowi poczuć się ważnym?
- Kim mógł być Filip, wężem, czy kimś z wyobraźni?
- Czy Ty też masz takie miejsce jak Eryk, w którym czujesz się bezpiecznie?
- Dlaczego tata na początku nie potrafi z Erykiem rozmawiać?
- Co się zmieniło, kiedy Eryk odważył się powiedzieć, czego potrzebuje?
- Jak myślisz, gdzie teraz może być Filip?
- Czy przyjaciele mogą się pojawiać w nieoczekiwanych miejscach?