Nie potrafiła tworzyć własnych “Cudów”, więc podglądała inne stworzenia i mąciła ich radość.
Słuchała radosnego śpiewu skowronka o świcie i szeptała mu, że inne ptaki śpiewają ładniej.
Cieszyła się z tego, że jego śpiew stawał się smutny.
Kiedy małe żabki wesoło pląsały na brzegu jeziora ,zakradała się w szuwarach i szeptała “ryby pływają od was zwinniej”
Była złym cieniem, lodowatym podmuchem, który szeptał, że cudza radość musi sprawiać przykrość, a własna zabawa i radość wydają się nic nie warte.